Aborcjonistka: dzieci nie płaczą, bo przecinam im struny głosowe!
Leah Torres: dzieci „nie krzyczą, najpierw przecinam ich struny głosowe”
Urodzona w 1980 roku amerykańska aborterka, która uważana jest przez środowiska lewicowe za obrończynię tzw. praw kobiet, zasłynęła m.in. stwierdzeniem, że nienarodzone dziecko „nie jest osobą”, i że potrzebuje „pozwolenia”, żeby przebywać w macicy matki. Torres publicznie głosiła też pogląd, że w aborcji „nie ma nic niemoralnego”. To jednak nie wszystko. W tweecie opublikowanym w 2018 roku Torres przyznała się, że ucisza nienarodzone dzieci, by na pewno nie rozpłakały się w trakcie procedury ich uśmiercania. Jak? Przecinając ich struny głosowe. Taki bestialski zabieg ma powodować, że zabijane dziecko nie wydaje dźwięków, nawet jeśli urodzi się zywe. A to, jak wiemy z wielu źródeł, często zdarza się podczas późnej aborcji.
You know fetuses can’t scream, right? I transect the cord 1st so there’s really no opportunity, if they’re even far enough along to have a larynx (tłum.: Wiesz przecież, że płody nie potrafią krzyczeć, prawda? Najpierw przecinam struny, więc nie ma na to szansy, o ile w ogóle są na tyle rozwinięte, by mieć krtań) – napisała w odpowiedzi na pytanie pro-lifera, czy krzyki zabitych dzieci i odgłos bicia ich serduszek nie zakłócają jej snu.
Za wstrząsający tweet o aborcji Leah Torres była szeroko krytykowana. M.in. z jego powodu straciła prawo do wykonywania zawodu, jednak kilka miesięcy później je odzyskała. Nadal pracuje w jednej z amerykańskich klinik, choć pełni tam – przynajmniej oficjalnie – głównie funkcje administracyjne.
Odczłowieczanie dzieci nienarodzonych. I w USA, i w Polsce
Słowa Leah Torres, choć wygłoszone za oceanem i już prawie dekadę temu, brzmią znajomo także i dziś, w naszym kraju. Nazywanie poczętych dzieci „płodami” do ostatniego dnia przed porodem i upieranie się, że nie są one ludźmi, dopóki nie opuszczą macicy matki, to przecież twierdzenia, które słyszymy także z ust współczesnych polskich feministek. I nie tylko! Czołowa polska aborcjonistka, Gizela Jagielska, twierdzi, że ludzkie życie zaczyna się po porodzie. To samo powtórzyła po niej niedawno jej nowa szefowa, stojąca na czele szpitala w Lubaniu Anna Płotnicka-Mieloch, a Dariusz Kostrzewa, prezes spółki zarządzającej szpitalem na gdańskiej Zaspie, zupełnie jawnie upierał się, że dzieci w łonie matki nie są pacjentami.
Takie podejście ma na celu całkowite odczłowieczenie poczętych maluchów. I choć jest w sposób oczywisty absurdalne, znajduje niestety posłuch. Dziecko, które nie jest uznawane za człowieka, nie ma według takiej narracji żadnych praw. I jest zabijane w sadystyczny sposób, a na wszelki wypadek uciszane: by nie zdążyło przed śmiercią krzyknąć. I obudzić sumień swoich oprawców!
Tekst: Anna Nowak